Basia

Basia to współczesna, zabawna i mądra dziewczynka, z którą mały czytelnik się zaprzyjaźni. Basia jest fajna. Nie idealnie grzeczna, ale z polotem.
 
ATRAKCYJNA. Bohaterka jest dziewczynką przyciągającą siłą swego charakteru. Jest to jednocześnie świat bardzo bliski i zrozumiały dla dziecka, ponieważ współczesne realia opisane są tu współczesną świetną polszczyzną.
 
WARTOŚCIOWA. Przygody Basi poszerzają wiedzę dziecka, pomagają mu zrozumieć otaczający go świat, pokazują jak poradzić sobie w trudnych sytuacjach.
 
polska a nie zaściankowa, dowcipna ale nie prymitywna,
mądra ale nie przemądrzała, kształcąca ale nie na siłę
 
Basię stworzyły:
  • Zofia Stanecka (teksty),
  • Marianna Oklejak (ilustracje),
  • Dorota Nowacka (projekt graficzny).
Basia ukazuje się od jesieni 2008 r.
 
Basia spotkała się z entuzjastycznym przyjęciem dzieci, rodziców i recenzentów.
Basia ma od niedawna swój profil na facebooku,
Basia ma swoją stroniczkę www.basia.com.pl,
Organizujemy ogólnopolską akcję promocji czytelnictwa z Basią – konkurs dla przedszkoli w całej Polsce – Basiowy Bal Pasiastych
 
Basia to jedyna na polskim rynku próba wypromowania rozpoznawalnego bohatera dla dzieci przedszkolnych, który nie byłby bohaterem licencyjnym zakupionym od wydawcy zagranicznego wraz z całą machiną marketingowo-promocyjną.
 
 
Basia i upał w zoo
Zwierzęta mają bardzo różne zachowania i zwyczaje. Basia odkrywa to udając się na spacer do zoo ze swoim ojcem. I nie wracają do domu sami...
 
Basia i przedszkole
Ten dzień przedszkolny zapowiadał się fatalnie. Jak można się bawić bez przyjaciółki? Kiedy w dodatku leje deszcz... Pomoc pojawiła się z najmniej oczekiwanej strony.
 
Basia i nowy braciszek
Basi rodzi się braciszek i okazuje się, że rodzice mają dla niej mniej czasu niż dawniej. A to Basi się zdecydowanie nie podoba…
 
Basia i Boże Narodzenie
Przygotowania do Świąt to dużo pracy. Wszyscy pomagają, każdy wie, co się robi z ciastem pierniczkowym i jak zrobić łańcuchy na choinkę, ale jak przygotować Wigilię, kiedy mama ma złamaną rękę?
 
Basia i Mama w pracy
Mama Basi zaczyna pracować. Ma dużo mniej czasu dla rodziny. Szybko okazuje się, że nie tylko Basia źle to znosi…
 
Basia i bałagan
Basia z zapałem zabiera się do wypełniania tego, co przez rodziców zostało nazwane obowiązkami domowymi. Prześmieszny tekst o tym, jak gorliwy pięciolatek pomaga w domu… 
 
Basia i biwak
Zbliża się lato. Dzieci w przedszkolu rozmawiają o wakacjach. Basia jest zła, bo tylko ona nie wie jeszcze, gdzie pojedzie…
 
Basia i Dziadkowie
Basia zachorowała. Leży w łóżku, jest jej źle i smutno. Właśnie wtedy przyjeżdżają Dziadkowie. Życie nabiera kolorów. Ciepła opowieść o relacjach małego dziecka ze starszymi.
 
Basia i taniec
Mama postanawia zapisać się na lekcje tańca. Basia też o tym marzy. Pierwszym wyborem jest taniec brzucha. Czy na tym właśnie się skończy?
 
Basia i pieniądze
Tata wyjechał. Mama idzie do sklepu w towarzystwie trójki dzieci. To się nie może dobrze skończyć. Zabawna historia na bardzo aktualny temat.  
 
 
 
 
SPECJALIŚCI O BASI
 
Występują:
  • prof. dr hab. Joanna Papuzińska, UW
  • dr Grzegorz Leszczyński, literaturoznawca, UW
  • Joanna Olech, krytyk literatury dziecięcej
  • dr Ewa Haman, psycholog dziecięcy, UW
  • Wojciech Widłak, pisarz, autor „Pana Kuleczki”
 
Basia to seria książeczek opowiadających o dniu powszednim dziecka, jego realnym życiu i doświadczeniach w domu, w przedszkolu, na wakacjach.
 
Z punktu widzenia edukacji literackiej dziecka takie teksty są przygotowaniem do przyszłego obcowania z całym uniwersum literatury realistycznej, natomiast z punktu widzenia jego rozwoju emocjonalnego i społecznego wartością ich jest to, że opowiadają małemu odbiorcy o sytuacjach porównywalnych z własnym jego doświadczeniem. Cieszy mnie, że książeczki nie są przesłodzone i przelukrowane, że opisują zarówno sytuacje przyjemne, jak i niemiłe, podobnie jak to bywa w życiu. Pochwalam bogate słownictwo tekstu i wprowadzanie nowych doświadczeń leksykalnych, nawet nieco egzotycznych, na prawach ciekawostki i zabawy. Należy pamiętać, że dziecko jest świadkiem wielu rozmów i zdarzeń, wśród których sprzeczka, a nawet ostra kłótnia rodziców wcale nie są tak wielką rzadkością. Pomijanie takich sytuacji w literaturze jest dla mnie równoznaczne z udawaniem, że nie istnieje w życiu /nawet bardzo młodym/ cierpienie, lęk, bezradność ani choroba. Sądzę, że p. Stanecka bardzo dobrze wyczuwa wrażliwość i możliwości intelektualne dziecka i nie przekracza żadnych psychologicznych barier.
 
Prof. dr hab. Joanna Papuzińska, historyk literatury dziecięcej, krytyk literacki, poeta, prozaik, autorka lektur szkolnych, profesor Uniwersytetu Warszawskiego.
 
 
Cykl książek Zofii Staneckiej o doświadczeniach małej, kilkuletniej dziewczynki Basi uważam za bardzo udane przedsięwzięcie literackie i wydawnicze.
 
Cykl przedstawia dziecko w jego bezpośrednim, codziennym otoczeniu, co w oczywisty sposób zapewnia realizację jednej z najważniejszych potrzeb lekturowych: rozpoznania i intelektualnego opanowania rzeczywistości. Jak dowodzą światowe badania nad wpływem książki na psychikę dziecka, jednym z celów lektury jest przeprowadzenie małego człowieka przez problemy, z którymi sam poradzić sobie nie może i które mogą mieć charakter destrukcyjny. Gorąco rekomenduję cykl o Basi każdemu rodzicowi i każdemu nauczycielowi. Tego rodzaju książki pozwalają z nadzieją patrzeć w przyszłość czytelników, którzy - gdy osiągną wiek kilkunastu lat - będą samodzielnie poszukiwać własnych lektur, a nie poza książką szukać rozwiązania kumulujących się od dzieciństwa napięć. Zastrzeżenia sformułowane przez panią Woźniak są w moim odczuciu zupełnie nieprzemyślane i szkodliwe.
 
dr Grzegorz Leszczyński,
Wydział Polonistyki UW,
Kierownik Zespołu Badań nad Literaturą Dziecięcą i Młodzieżową
 
 
Serię „Basia” rekomendowałam w mediach i jestem jej entuzjastką.
 
Nie będę się tu rozwodzić nad walorami edytorskimi serii i jej urodą, bo rozumiem, że nie to jest przedmiotem kontrowersji, natomiast odniosę się do zarzutu, jakoby w treści książeczek pojawiały się słowa i sprawy, nieodpowiednie dla dzieci. Ten akapit zbulwersował mnie najbardziej, jako że padł z ust wykładowczyni uniwersyteckiej i specjalistki. Miarą literackiej klasy autora jest - w moim mniemaniu - niezwykle rzadka umiejętność mówienia do dziecka prosto i mądrze o arcyskomplikowanej ludzkiej kondycji. Jeśli chodzi o „kaliber” spraw trudnych, jakie „Basia” porusza, to seria wydaje mi się bardziej niż umiarkowana. Ani temat kłótni między rodzicami (podsłuchanej przez dziecko), ani słowa: szowinista (nota bene opakowane w zabawy dziecięcy rebus), cyborg, praca na zlecenie - nie bulwersują mnie, ani gorszą. Tłumaczenie ich, na modłę słownikową, także wydaje mi się zbędne. Wiadomo, że niektóre treści i słowa dzieci pojmują z kontekstu i domysłu raczej, niż literalnie. Jestem zbulwersowana wyrażonym w liście Pani przekonaniem, że oto jest jakaś lista tematów, jakie dla dzieci są nieopowiednie. Upieram się, że nie ma, nie powinno być, takiej listy. Czasem tylko nie starcza pisarzom talentu, aby kłopotliwe, kontrowersyjne tematy ująć w kształt literacki adekwatny do wrażliwości małego czytelnika. Zofia Stanecka, autorka „Basi”, ma - w moim mniemaniu - zarówno talent literacki, jak rozsądek i odpowiedzialność, konieczne przy takim przedsięwzięciu. I chwała Wychowaniu w przedszkolu, że to dostrzegło i doceniło.
 
Joanna Olech,
pisarka, autorka „Dynastii Miziołków”,krytyk i recenzent literatury dziecięcej
 
 
Projekt ‘Basia’ – dobry sposób na czytanie przedszkolakom i z przedszkolakami.
 
Dzieci powinny czytać książki, więcej: dzieciom powinniśmy czytać książki zanim same nauczą się czytać. Jak pomóc przebyć ją naszym dzieciom, żeby lubiły czytać tak jak my? Projekt ‘Basia’ to jeden z pomysłów, na to jak pomagać dzieciom w drodze do ‘dorosłego’ czytania, gdy chodzą do przedszkola. Projekt bardzo ambitny, bo z założenia długoterminowy – w serii książeczek (tanich, ale bardzo starannie i solidnie wydanych) – pojawiają się ważne sprawy, poważne problemy, głupie pomysły, wesołe spotkania, zaskakujące rozwiązania – wszystko to, co może spotkać i spotyka każde dziecko. Projekt, który chciałby pokazywać dzieciom ich własny świat od najlepszej strony. Najlepszej to znaczy prawdziwej – czyli nie pozbawionej także rzeczy trudnych. Najlepszej to znaczy takiej, od której patrząc możemy zobaczyć dobre, rozsądne rozwiązania problemów, przezwyciężanie trudności - po prostu radzenie sobie w życiu z tym, co nas spotyka. Od której patrząc, czasem możemy cieszyć się bardzo z zupełnie zwykłych zdarzeń.
 
Czy to się Autorom projektu udaje?
 
Pierwsze pięć książeczek, które przeczytałam pokazuje jasno, że tak. Dlaczego?
  1. Basia jest podobna do prawdziwych dzieci: wygląda przeciętnie (ale ma ciekawe piegi), ubiera się rozmaicie (czasem w dres wyglądający na piżamę), zachowuje się czasem grzecznie i rozsądnie, a czasem wcale nie; mówi różne miłe rzeczy, ale potrafi, gdy jest zła, powiedzieć coś głupiego. Chodzi do przedszkola, uczestniczy w ważnych zdarzeniach (narodziny brata, święta) i miewa też zwykłe codzienne przeżycia (musi radzić sobie z upałem, szpinakiem, zajętą mamą). Ma kochających rodziców i starszego brata, którego czasem nie lubi (jak wyjada jej żelki), młodszego brata (o którego bywa zazdrosna, ale i potrafi go sama uspokoić). Mieszka w niedużym mieszkaniu (w którym mama musi rozstawiać swojego laptopa w kuchni). Jej tata bywa niewyspany (bo jest lekarzem i miewa dyżury). Całe to bogactwo realiów sprawia, że mamy pewność, że jest to dziecko, które można spotkać wszędzie. I dlatego małym czytelnikom (słuchaczom) może być bliskie.
  2. Świat dorosłych w książeczkach o Basi to świat przyjazny dzieciom. Dorośli są równie prawdziwi jak dzieci – nie zawsze idealni (nocą się kłócą), ale potrafią pomagać dzieciom i rozwiązywać problemy – swoje własne i dziecięce. Rodzice, podsłuchani w nocy przez Basię w trakcie kłótni o nową pracę mamy, potrafią o tej kłótni porozmawiać z Basią i przyznać, że pewnie nie powinni się kłócić. Ale to byłoby trochę za mało: rano pojawi się rozwiązanie, które upewni dzieci, że rodzice doszli do trwałego porozumienia. Czasem mądrość dorosłych objawia się po prostu w braku interwencji. Dla pani nauczycielki w przedszkolu ważniejsze niż czyste ubranie Basi i jej koleżanki okazuje się to, że dzięki wspólnym skokom do błotnistej kałuży dziewczynki naprawdę się zaprzyjaźniają - potrafi szybko ocenić sytuację i zaniechać wyciągania dziewczynek z błota. To fragment, który zrobił na mnie największe wrażenie – polecam każdemu, kto ma własne błotniste wspomnienia z dzieciństwa i każdej pani nauczycielce.
  3. Język jakim pisane są książki o Basi to ważny element całego projektu. Bogaty, ale nie za trudny. Czytając można poznać nowe słowa, czasem słowami można się bawić (Basia znajduje z tatą rymy do imienia nowonarodzonego brata). Nieznane słowa mogą być okazją do wyjścia poza sam tekst – dzieci słuchając mogą same spytać ‘co to znaczy?’. Jeśli nie pytają, dorosły może zadać pytanie ‘A wiesz co to jest kwiat lotosu?’, ‘A kto to jest cyborg?’. Niektórych słów Basia sama nie rozumie, chociaż próbuje: myśli, że szowinista to sowinista (a znaczenia tego ostatniego można się domyślić mając pięć lat). Siłą każdej dobrej książki jest to, że staje się punktem wyjścia: do rozmowy, do wyjaśnień, do porównań, do wyobrażania sobie sytuacji – słowem do myślenia. I język i sytuacje opisywane w książkach o Basi do tego skłaniają.
  4. Ilustracje to kolejny, niezbywalny element całego przedsięwzięcia. Dzięki nim przekonujemy się naocznie, że Basia jest zwyczajną dziewczynką, że jej mama bywa potargana, a tata ma owłosione ręce. Ilustracje przy całej swojej wierności tekstowi, dostarczają też szczegółów, które w tekście nie pojawiają się. Książeczki o Basi można oglądać nawet bez czytania, opowiadać na ich podstawie znaną już historię lub dopowiadać to, co nie zostało napisane. To kolejna możliwość twórczego wykorzystania książek.
Nie znam na polskim rynku wydawniczym drugiej takiej propozycji skierowanej do dzieci w wieku przedszkolnym. Dopracowanej pod względem edytorskim, językowym, wychowawczym. Pomyślanej jako przewodnik po otaczającym świecie. Takiej, na której kolejne tomy można czekać z niecierpliwością. I zastanawiać się co Basi może się przydarzyć: może pojedzie nad morze, gdzie będzie cały czas padał deszcz? A może w góry i zdobędzie wysoki szczyt? Może będzie miała urodziny i mama upiecze jej tort w kształcie wulkanu? Może jej żółw Kajetan zaginie? Dziecięcy świat jest pełen doniosłych spraw i chciałabym móc się przekonać, że Basia i jej twórcy będą ciągle radzić sobie z nimi tak dobrze jak dotychczas.
 
dr Ewa Haman 
Wydział Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego.
Zajmuje się psycholingwistyką rozwojową, czyli badaniem rozwoju języka dziecka. Ma sześcioro dzieci.
 
 
Dlaczego lubię „Basię”?
 
Może najpierw – dlaczego lubię Basię, bohaterkę tej serii. Lubię Basię, bo jest prawdziwa. Martwi się, cieszy, złości, dziwi. Jest ciekawa świata. Zadaje pytania. Żyje.
 
Wizyta w ogrodzie zoologicznym to dla niej nie tylko okazja do zdobycia wiedzy z zakresu zoologii (co mogłoby się zdarzyć, gdyby Basia była dzieckopodobnym osobnikiem ze złego podręcznika), ale także świetny pretekst, żeby wyprosić jakieś domowe zwierzątko. Gdy rodzi się jej braciszek albo kiedy mama postanawia wrócić do pracy, Basia nie skacze z radości (co mogłoby się zdarzyć, gdyby była osobnikiem dzieckopodobnym itd.), tylko złości się i domaga od rodziców uwagi. Basia nie lubi szpinaku (co mogłoby się zdarzyć itd…), a w przedszkolu chce się przyjaźnić z najpopularniejszą dziewczynką. Basia żyje w normalnej rodzinie. Normalnej, to znaczy nie tylko takiej, w której jest mama i tata (a w dodatku rodzeństwo!), ale także – w której mama i tata czasami są zmęczeni, niecierpliwią się, mają różne zdania, a nawet się kłócą (co z pewnością nie zdarzyłoby się, gdyby byli osobnikami rodzicopodobnymi z jakiejś politycznie poprawnej opowieści).
 
A teraz – uwaga! Wszystko to, co napisałem dotąd, to tylko połowa (powiedziałbym nawet, że mniejsza połowa) zalet „Basi”, tym razem w cudzysłowie. Bo w „Basi” jest coś więcej – to „coś”, co odróżnia literaturę od wyrobów literaturopodobnych, to coś, co wywołuje wzruszenie albo uśmiech, co pobudza do refleksji. Basia, owszem, chce się przyjaźnić z najpopularniejszą dziewczynką w przedszkolu, ale w końcu zaprzyjaźnia się z przedszkolnym dziwadłem. Basia, owszem, jest (mimowolnym) świadkiem kłótni rodziców, ale w końcu widzi ich pogodzonych i skupionych na uzgadnianiu konkretnych zmian w życiu rodziny. Basia, owszem, złości się na młodszego braciszka, który absorbuje mamę i tatę, ale w końcu cieszy się (choć z niedowierzaniem i rezerwą), gdy ten przestaje płakać na jej widok.
 
Bywam czasem pytany, po czym odróżnić dobrą książkę dla dzieci od niedobrej. Najkrócej rzecz ujmując – po tym, że dobrą książkę dla dzieci chętnie czyta dorosły. „Basia” jest właśnie taka. Mówi nam coś prawdziwego – i o dzieciach, i o nas – rodzicach. Dlatego lubię „Basię”.
 
Wojciech Widłak
Pisarz, autor serii „Pan Kuleczka”

Komentarze




Aby dodać komentarz musisz być zalogowany