Zobacz zawartość numeru 7-8/2019 z materiałami na różne okazje… zobacz
Akademia Edukacji posiada AKREDYTACJĘ Małopolskiego Kuratora Oświaty

Pieseczek i Bureczek – czyli bajka o tym, że każdy ma prawo do zabawy

Lidia Pieniążek  
Wrzesień 2001

Fragment opowiadania: Dawno, dawno temu, daleko, daleko stąd, na skraju pięknego zielonego lasu, nad rzeczką mieszkała sobie psia rodzina. Był tam Tata Pies, Mama Psinka i ich synek Pieseczek. Pieseczek nie miał co prawda ani braciszka, ani siostrzyczki, ale nie nudziło mu się wcale, bo miał swoich... więcej
Pobierz plik

Ten plik można pobrać za pomocą SMS (1.23 PLN brutto) lub wpisując kod do pobierania.

Jak pobierać?
Informacje o pliku
Typ pliku: pdf
Wielkość pliku: 211.45 kb
Stron: 3
Id: 852

Zobacz również

rozwój społeczny
bajka
opowiadanie
prawa dziecka

Fragment opowiadania:
Dawno, dawno temu, daleko, daleko stąd, na skraju pięknego zielonego lasu, nad rzeczką mieszkała sobie psia rodzina. Był tam Tata Pies, Mama Psinka i ich synek Pieseczek. Pieseczek nie miał co prawda ani braciszka, ani siostrzyczki, ale nie nudziło mu się wcale, bo miał swoich przyjaciół: Misia, Wiewiórkę i Jeża. Bardzo ich lubił i chętnie spędzał z nimi czas. Miał jednak swoje wielkie sekretne marzenie. Zawsze pragnął mieć najprawdziwszego przyjaciela – psa. Myślał o tym, jakby to było cudownie, pewnie rozumieliby się bez słów i powierzali sobie różne psie i tylko psie sekrety…
Pewnego dnia, zupełnie nieoczekiwanie zdarzyło się coś niezwykłego: w niedalekim sąsiedztwie domu Pieseczka, na wzgórzu, pojawiła się nowa psia rodzina! Tę radosną nowinę przyniosła Mama Psinka, która właśnie wróciła ze sklepu. Gdy Pieseczek dowiedział się, że nowi sąsiedzi mają synka, wstąpiła w niego nadzieja, że oto może spełni się to wielkie sekretne marzenie…
 – Mamusiu, czy mogę iść przywitać się z nowymi sąsiadami? – zapytał od razu.
– Idź synku, tylko nie siedź zbyt długo. Nie można przeszkadzać nowym sąsiadom tuż po przeprowadzce.
– Dobrze, mamo! – zawołał Pieseczek i… już go nie było.
Gdy dotarł do małego domku na wzgórzu, gdzie mieszkali nowi sąsiedzi, usłyszał karcący ton:
– Bureczku, nie baw się tutaj, bo się pobrudzisz! Nie dotykaj tego, bo zniszczysz! Natychmiast odłóż na miejsce. A najlepiej wyjdź przed dom, by nie przeszkadzać. Tylko niczego nie dotykaj i nigdzie nie odchodź, bo się zgubisz.
– Dobrze, mamo – odpowiedział ktoś bardzo smutnym głosem.
„Ktoś” po chwili wyszedł z domu. Był troszkę większy od Pieseczka i miał śmieszną kudłatą sierść. Pieseczek podbiegł do niego, radośnie zamerdał ogonkiem i grzecznie się przywitał:
– Cześć, jestem Pieseczek i mieszkam niedaleko, chyba zostaliśmy sąsiadami! Czy będziemy mogli czasami się razem bawić?
– Cześć, jestem Bureczek, miło cię poznać – odpowiedział, ale wcale nie było widać, że jest mu miło. – Nie wiem, czy mama pozwoli mi się z tobą bawić – powiedział zasmucony.
– To może od razu ją zapytamy?! – zawołał Pieseczek pełen nadziei.
– Możemy, ale nie liczyłbym na zbyt wiele.
Jednak Pieseczek nie zamierzał się poddawać (...).