Akademia Edukacji posiada AKREDYTACJĘ Małopolskiego Kuratora Oświaty
Typ: pdf
Wielkość: 375.31 kb
Id: 5129

Wielkie święto lasu [bajka psychoedukacyjna + zabawy i zadania]

Agnieszka Borowiecka, Gabriela Gąsienica   Wrzesień 2015

Fragment bajki: W leśnej szkółce od samego rana panowało wielkie poruszenie. Tego dnia pani Lisiczka – wychowawczyni grupy – miała przydzielić wszystkim role na uroczyste przedstawienie z okazji Święta Lasu. Każdego roku w leśnej szkółce odbywały się specjalne obchody na tę okoliczność. Najpierw pr... więcej
Pobierz

Zobacz również

psychologiabajkalęki dziecięce

Więcej w podobnej tematyce znajdziesz klikając w jeden z tagów lub skorzystaj z wyszukiwarki

Więcej z działu

O dziecięcych problemach

Więcej z tego numeru

Wrzesień 2015

Bajka psychoedukacyjna dla dzieci odczuwających tremę przed publicznymi wystąpieniami – wraz z nawiązującymi do jej treści zabawami i sytuacjami edukacyjnymi.
Fragment bajki: W leśnej szkółce od samego rana panowało wielkie poruszenie. Tego dnia pani Lisiczka – wychowawczyni grupy – miała przydzielić wszystkim role na uroczyste przedstawienie z okazji Święta Lasu. Każdego roku w leśnej szkółce odbywały się specjalne obchody na tę okoliczność. Najpierw przemawiał pan Żubr – dyrektor leśnej szkółki, a potem wszystkie grupy, od maluchów po starszaki, prezentowały po kolei swoje występy. Święto Lasu to wielkie wydarzenie dla wszystkich zwierzątek, prawie tak doniosłe jak Gwiazdka albo Dzień Mamy. Nic więc dziwnego, że cała grupa wierciła się niecierpliwie, czekając na panią Lisiczkę. – Tak bardzo chciałabym zaśpiewać piosenkę o wiośnie – piszczała wiewiórka Fisia. – A ja chciałbym zostać narratorem – powiedział jeżyk Igiełka, który na narratora nadawał się jak nikt inny z całej grupy, gdyż miał doskonałą pamięć i potrafił wyrecytować bez zająknięcia choćby najtrudniejsze słowo, na przykład „chrząszcz”. Tylko miś Kudełka był jakiś markotny, jakby wcale się nie cieszył z nadchodzącego święta. – A ty misiu, jaką rolę chciałbyś dostać? – zagadnęła go znienacka Fisia. – Ja? yyyy ja... – zająknął się miś Kudełka – ja sam nie wiem... – wydusił wreszcie i oblał się rumieńcem. Na szczęście Fisia wcale nie zwróciła na to uwagi, gdyż zaczęła się głośno zastanawiać, czy nie wolałaby jednak wyrecytować wierszyka o ciepłym wietrzyku, zamiast śpiewać piosenkę o wiośnie, lecz z kolei miś Kudełka już jej dalej nie słuchał. Prawda była taka, że miś najchętniej w ogóle nie brałby udziału w przedstawieniu (…).