Akademia Edukacji posiada AKREDYTACJĘ Małopolskiego Kuratora Oświaty
Typ: pdf
Wielkość: 1157.45 kb
Stron: 3
Id: 3971

Ptaki-dziwaki (Mamy tylko jedną Ziemię)

Małgorzata Maćkowiak, Ewa Stadtmüller    Luty 2014

Fragment opowiadania E. Stadtmüller: (…) – Ja też mam karmnik ! – chwaliła się Majka, gdy tylko pojawiła się w przedszkolu następnego dnia. – Możecie przyjść i zobaczyć! – Dobrze – zgodziła się pani. – Jest tak ładnie, że wybierzemy się na spacer. Przez całą drogę dzieci pytały, jaki ten karmnik je... więcej
Pobierz

Zobacz również

edukacja przyrodniczaekologiaopowiadanieplastykascenariusz zajęćzima

Więcej w podobnej tematyce znajdziesz klikając w jeden z tagów lub skorzystaj z wyszukiwarki

Więcej z działu

Poszanowanie roślin i zwierząt

Więcej z tego numeru

Luty 2014

Od Autorek:
Zima to trudny okres nie tylko dla ludzi. To czas, kiedy musimy pomyśleć również o zwierzętach. W oczekiwaniu na nastanie wiosny zabawimy się m.in. miłymi w dotyku tkaninami oraz włóczką. Resztki materiału i stare ubrania doskonale się nadają do zabaw z dziećmi. Z tkaniny możemy stworzyć wiele rzeczy użytkowych, a nici i sznurki możemy potraktować jako materiał do rysowania.

W tym praktyczny artykule znajdziesz m.in.:

  • pomysły na nietypowe prace plastyczne z użyciem materiałów naturalnych i recyklingowych – ozdobne kule z trawą, ptaki-dziwaki, serce z włóczki, drukowane serwetki, szmaciane kwiatki, tkane podkładki pod kubek;
  • opowiadanie autorstwa Ewy Stadtmüller „W oczekiwaniu na skrzydlatych gości”.
Fragment opowiadania E. Stadtmüller: (…) – Ja też mam karmnik ! – chwaliła się Majka, gdy tylko pojawiła się w przedszkolu następnego dnia. – Możecie przyjść i zobaczyć! – Dobrze – zgodziła się pani. – Jest tak ładnie, że wybierzemy się na spacer. Przez całą drogę dzieci pytały, jaki ten karmnik jest, ale Majka zdradziła tylko tyle, że tata zrobił go w pięć minut. Gdy mocno zaciekawione Tygryski doszły nareszcie do Majkowego domu, ich oczom ukazał się niecodzienny widok. Oto na młodej jabłonce dyndała sobie wesoło pękata pięciolitrowa butelka po wodzie mineralnej, przystrojona w stary słomkowy kapelusz, pełniący najwyraźniej rolę dachu. W butelce wycięta była duża dziura, przez którą ptaszki mogły wlatywać do środka. – Patrzcie! Wróbelek! – zawołała Ola. – Już się przyzwyczaił do karmnika – stwierdziła z zadowoleniem Maja.