Akademia Edukacji posiada AKREDYTACJĘ Małopolskiego Kuratora Oświaty
Typ: pdf
Wielkość: 588.45 kb
Stron: 3
Id: 1887

Odkryć każde z dzieci (Edukacja Montessori)

Paul Epstein   Czerwiec 2012

Fragment artykułu: Kształcenie metodą Montessori rozpoczyna się od chęci odkrycia każdego z dzieci. Poprzez uwzględnienie wyjątkowych zdolności i mocnych stron dziecka edukacja Montessori daje dzieciom możliwość tego, aby nauczyły się uczyć. Uzyskanie prawdziwej samodzielności i umiejętność uczenia... więcej
Pobierz

Zobacz również

cykl Edukacja MontessoriMaria Montessorinauczycielocenianiepotrzeby dzieckaszkoła

Więcej w podobnej tematyce znajdziesz klikając w jeden z tagów lub skorzystaj z wyszukiwarki

Więcej z działu

Systemy pedagogiczne, koncepcje edukacyjne, nowatorskie metody...

Więcej z tego numeru

Czerwiec 2012

Fragment artykułu:
Kształcenie metodą Montessori rozpoczyna się od chęci odkrycia każdego z dzieci. Poprzez uwzględnienie wyjątkowych zdolności i mocnych stron dziecka edukacja Montessori daje dzieciom możliwość tego, aby nauczyły się uczyć. Uzyskanie prawdziwej samodzielności i umiejętność uczenia się przez całe życie różni się diametralnie od pamięciówki przed sprawdzianem. O tym, jak amerykańscy nauczyciele pracują metodą Montessori opowiada Paul Epstein, od kilku lat związany z Polskim Instytutem Montessori (PIM) jako konsultant i prowadzący zajęcia, szkolący kadrę PIM. Chociaż artykuł jest osadzony w rzeczywistości Stanów Zjednoczonych, to pokazuje mechanizmy zarówno polityczne, jak i społeczne właściwe również dla polskiego społeczeństwa.
(…) Nauczyciele – pragnący utrzymać się w pracy – uczą pod kątem zdania testu. Idąc za najlepszymi wzorcami XIX w., uczniów poddaje się iście wojskowej musztrze – polecenia sprowadzają się do nauki pamięciowej, wykluczającej myślenie wyższego rzędu czy naukę określania i rozwiązywania problemów. W nazbyt wielu klasach czas na ćwiczenie do testu wykrawa się z godzin przeznaczonych na zajęcia plastyczne, muzyczne, taneczne czy też na odpoczynek i wychowanie fizyczne. Niektóre szkoły ograniczyły, albo wręcz w ogóle zlikwidowały, godziny przeznaczone na historię i zajęcia praktyczne w przedmiotach ścisłych – nawet pomimo tego że to właśnie tego rodzaju przedmioty i wiedza wspomagają pełniejszy rozwój dziecka, niezbędny do wykorzystania możliwości w gospodarce opartej na wiedzy. To nie nauka pamięciowa na modłę przełomu XIX i XX w., a kreatywność jest walutą dnia dzisiejszego. Czas na ćwiczenie do testu kradnie minuty, które mogłyby zostać poświęcone zainteresowaniom czy prawdziwym problemom dziecka; kradnie jego dzieciństwo; kradnie ulotną szansę na przygotowanie dzieci do oczekujących je w nieodległej już dorosłości wyzwań.
Test raz napisany nie ma żadnego wpływu na dalsze uczenie się dziecka w praktyce, a do chwili ogłoszenia wyników zawsze mija sporo cennego czasu. Wyniki uzyskane na sprawdzianach stają się zatem artefaktami z wykopalisk; ważkie decyzje dotyczące posad nauczycieli i efektywności szkół podejmowane są na podstawie takich właśnie artefaktów.


W dalszej części artykułu przeczytamy:

- o błędnym rozumieniu wartości testów;
- o fabrycznym podejściu do edukacji i traktowaniu dzieci jako ratunku dla gospodarki;
- o tym, w jaki sposób można i należy odkrywać każde dziecko z osobna.

W tym wartościowym artykule każdy z nauczycieli znajdzie wiele cennych wskazówek do wykorzystania w swojej pracy z dziećmi.


Objętość artykułu:
3 strony.