Syrenie siostry [bajka o tolerancji]

Karolina Gawlik (Śniadkowska)  
Luty 2017

"(...) Dziewczynki urządziły bitwę na śnieżki i konkurs na największego bałwana, a potem razem budowały zamek śnieżnych księżniczek. Kiedy poczuły, że mróz jest bardzo dotkliwy, wróciły do domu. Mama Julii zaproponowała im gorące kakao i kanapki z dżemem wiśniowym. Zosia bardzo polubiła Agnieszkę i ... więcej
Pobierz plik

Ten plik można pobrać za pomocą SMS (4,92 PLN brutto) lub wpisując kod do pobierania.

Jak pobierać?
Informacje o pliku
Typ pliku: pdf
Wielkość pliku: 427.16 kb
Id: 6239

Zobacz również

bajka
psychologia
tolerancja

Więcej w podobnej tematyce znajdziesz klikając w jeden z tagów:
bajka
psychologia
tolerancja


lub skorzystaj z wyszukiwarki

Więcej z działu

O dziecięcych problemach

Więcej z tego numeru

Luty 2017

"(...) Dziewczynki urządziły bitwę na śnieżki i konkurs na największego bałwana, a potem razem budowały zamek śnieżnych księżniczek. Kiedy poczuły, że mróz jest bardzo dotkliwy, wróciły do domu. Mama Julii zaproponowała im gorące kakao i kanapki z dżemem wiśniowym. Zosia bardzo polubiła Agnieszkę i nie mogła się doczekać, aż pobawią się w pokoju Julki w salon fryzjerski. Najpierw czesały lalki, a potem pomyślały, że syreny też muszą pięknie wyglądać, i zaczęły robić sobie fryzury. Agnieszka i Julka zachwycały się długimi włosami Zosi, robiąc jej dwa warkocze. Julce koleżanki zrobiły fryzurę na cebulę i przypięły dookoła spinki z motylkami. W końcu przyszedł czas na fryzurę dla Agi – Julka koniecznie chciała jej zrobić warkocz, ale Agnieszka nie chciała wiązać włosów i szybko zaproponowała inną zabawę. Julka i Zosia nie nalegały dłużej i od razu postanowiły, że urządzą bal. Zaczęły przebierać się w piękne stroje. Gdy Agnieszka zakładała diadem księżniczki, Zosia zauważyła, że koleżanka ma coś dziwnego w uchu, ale szybko odwróciła wzrok, aby ta nie zauważyła, że jej się przygląda. Dziewczynki bawiły się świetnie, aż trudno było im się pożegnać, ale na zewnątrz robiło się coraz ciemniej i trzeba było wracać do domu (...)"