Akademia Edukacji posiada AKREDYTACJĘ Małopolskiego Kuratora Oświaty
Typ: pdf
Wielkość: 668.23 kb
Stron: 4
Id: 2967

Gdzie schody do nieba? Jak rozmawiać o śmierci z przedszkolakami

Anna Jankowska   Listopad 2012

Zdarza się codziennie, jest jak wschód i zachód słońca – jest pewna. Tylko, że o wschodach i zachodach rozmawiamy bardzo często, a o niej dyskretnie milczymy. Nie jest tematem naszych rozmów. A jeśli już się zdarzają, zazwyczaj są bardzo smutne i trudne. O słońcu o wiele łatwiej mówić niż o umieran... więcej
Pobierz

Zobacz również

pedagogizacjapsychologiaśmierćjesień2019

Więcej w podobnej tematyce znajdziesz klikając w jeden z tagów lub skorzystaj z wyszukiwarki

Więcej z działu

O dziecięcych problemach

Więcej z tego numeru

Listopad 2012

W tym fachowo opracowanym artykule przeczytamy m.in.:

  • dlaczego nie należy dzieci zbytnio chronić przed zetknięciem się z tematem śmierci;
  • jak mówić o tym, że każdy umrze tak, aby nie bać się o to, że przerazimy dziecko tą wiedzą;
  • skąd wiedzieć, ile wiedzy na temat śmierci dziecku w danym wieku przekazać;
  • jak rozmawiać o śmierci z trzy- i czterolatkiem, cztero- i pięciolatkiem, sześciu- i siedmiolatkiem.

Tekst ten stanowi świetny materiał do wykorzystania w ramach tzw. pedagogizacji rodziców!

Zdarza się codziennie, jest jak wschód i zachód słońca – jest pewna. Tylko, że o wschodach i zachodach rozmawiamy bardzo często, a o niej dyskretnie milczymy. Nie jest tematem naszych rozmów. A jeśli już się zdarzają, zazwyczaj są bardzo smutne i trudne. O słońcu o wiele łatwiej mówić niż o umieraniu, ale przecież opowieść o śmierci może być piękna, ciekawa, a momentami nawet zabawna. I z pewnością nie musi być wyłącznie trudna. Trzeba się do niej po prostu dobrze przygotować. Zwłaszcza kiedy rozmówcą jest dziecko. Pierwszą rozmowę o umieraniu warto przeprowadzić, kiedy tak naprawdę bezpośrednio nie dotknęła nas tragedia (np. nikt bliski nie zmarł). Właśnie wtedy najłatwiej wytłumaczyć malcowi pewne rzeczy. Nie warto z tym czekać na czarną godzinę, bo kiedy ona przychodzi, to najczęściej trudno zebrać rozproszone myśli, usiąść i ze spokojem omawiać cykl życia, wyjaśniać, dlaczego ludziom przytrafiają się wypadki, dlaczego dzieci zapadają na śmiertelne choroby, dlaczego nie każdy ma oboje rodziców, dlaczego babcia musiała odejść... Najlepiej rozmawiać z dzieckiem o cyklu życia (czyli także o śmierci) już od najmłodszych lat. Poruszając temat, wcale nie trzeba zaczynać od wizyty na cmentarzu. Zwłaszcza dla przedszkolaka dowiedzenie się o tym, że „babcia jest tu zakopana” może być abstrakcją nie do ogarnięcia. Warto zacząć od obserwacji przyrody. To naturalna część życia. Im szybciej zaczniemy objaśniać dziecku mechanizmy odradzania się i umierania przyrody, tym naturalniej podejdzie do kwestii śmierci. Kiedyś dzieci mieszkające na wsi w domach wielopokoleniowych nie dziwiło to zjawisko. Padały kozy, krowy, zabijano króliki, świnie. Jedne umierały dlatego, że były stare, inne – bo potrzebne było mięso na obiad, żeby wyżywić rodzinę. Dziś coraz rzadziej dzieci mają do czynienia z naturą w czystej postaci. Mleko jest z kartonu, zwierzęta znajdują się za kratami w ZOO. Zabijanie świni na obiad jest tak samo enigmatyczne jak dojenie krowy. To nie znaczy jednak, że dzisiaj maluchy nie są w stanie zrozumieć, czym jest przemijanie.