Publiczna Szkoła Podstawowe SPSK w Elblągu
Kolejną część książki napisała Patrycja z tatą:
Mała biedronka obudziła się rano w bardzo dobrym humorze.
- Jutro jest bal mamo, pamiętasz? – krzyknęła.
- Oczywiście, że pamiętam – odpowiedziała mama uśmiechając się do niej. Wszystkich gości już zaprosiłaś? – zapytała mama.
- Jeszcze nie, ale zaraz polecę ich zaprosić.
- Tylko uważaj, bo na dworze wieje bardzo silny wiatr – przestrzegła ją mama, ale mała biedronka była już za drzwiami ich domku.
Wiatr rzeczywiście wiał bardzo mocno i co chwilę popychał biedronkę to w jedną, to w drugą stronę. Wcale jej to jednak nie przeszkadzało, bo myślała tylko kogo musi zaprosić. Najpierw wybrała się do swojej przyjaciółki pszczółki.
- Pszczółko, jutro jest bal, przylecisz do mnie? – krzyknęła od drzwi.
- Oczywiście – odpowiedziała pszczółka, ale jej koleżanka już wyfrunęła zapraszać następnych gości.
Odwiedziła tak jeszcze myszkę, która mieszkała w garażu i kolegów ślimaków. Im oczywiście zaznaczyła żeby wyszli wcześniej, bo nie mogą się spóźnić. W końcu przyleciała bardzo zmęczona do Milki i Pyzy, piesków które mieszkały tak jak ona w ogródku babci Doroty. Pieski bardzo się ucieszyły i też obiecały, że przyjdą. Milka szczęśliwa machała ogonkiem, a Pyza zaczęła dokładnie przyglądać się biedronce.
- Jakoś dziwnie wyglądasz biedroneczko, inaczej niż wczoraj, ale nie wiem co to może być. -stwierdziła Pyza nadal przyglądając się małej.
- Ach, już wiem – zawołała – Na jednym skrzydełku masz trzy kropki, a na drugim tylko dwie.
- O nie! – przeraziła się biedronka – chyba zgubiłam kropeczkę. Dla biedronek kropeczki są bardzo ważne, co ja teraz zrobię? – panikowała.
Musimy ją znaleźć – stwierdziła Milka i zaczęła się rozglądać dookoła.
- Przypomnij sobie gdzie byłaś – poradziła Pyza.
Biedronka wymieniła wszystkich przyjaciół, których odwiedziła tego dnia. Poszli więc do ślimaków, do myszki i na koniec do pszczółki, ale kropki nigdzie nie było. Zaczęło się już ściemniać i w końcu pieski kazały biedronce lecieć do domu. Zapłakana Biedroneczka wróciła do mamy i taty.
- Co się stało? – spytał tata. Był mocno przestraszony, bo Biedroneczka aż zanosiła się od płaczu.
- To wszystko przez ten wiatr – wydukała biedronka. – nie zauważyłam i porwał mi moją kropeczkę. Jak ja jutro będę wyglądała na balu? Przyjdzie tyle znajomych.
Do pokoiku weszła mama i przytuliła córeczkę z uśmiechem.
- Nie jesteś na mnie zła mamusiu? – spytała smutna biedronka.
- Pewnie, że nie – odpowiedziała mama i jeszcze bardziej się uśmiechnęła. – jutro doszyjemy jedną kropkę i na pewno na balu będziesz bardzo ładnie wyglądała.
- Naprawdę? – powiedziała uradowana biedronka i też się roześmiała.
Teraz śmiali się już wszyscy, bo tatę też rozbawiła ta historia. Biedronka nie mogła doczekać się następnego dnia, a że był już wieczór szybko poleciała spać.