Wizyta w pracowni rzeźbiarskiej
Jeden z najbardziej oryginalnych i monumentalnych. Nie bez kozery przynajmniej jeden z Ludzi znajduje się na każdej ważniejszej wystawie polskiej rzeźby współczesnej (np. w Centrum Rzeźby Polskiej, Orońsko),w każdym poważniejszym opracowaniu na ten temat.
Cykl został, jak dotąd, pokazany m. in. w Mainz, Hanowerze, Fellbach, Worpswede i Karlsruhe w Niemczech, w jednym z centralnych miejsc Hofburgu w Wiedniu, a w kraju: m. in. w Górach Izerskich (jedna z najciekawszych realizacji),oraz w Toruniu, Łodzi, Sopocie, Bydgoszczy, Gorzowie Wielkopolskim, Legnicy itd.Figury powstawały w łoskocie, żarze i dymach odlewni w Chocianowie, w technologii nad wyraz prymitywnej, przypominającej XIX-wieczne huty. Ludzie są odlewani w częściach - chropowatych i nieforemnych, celowo nie cyzelowanych, niezbyt dopasowanych jedne do drugich i łączonych przy pomocy grubych śrub.
Ludzie z żelaza powstają w efekcie produkcji seryjnej: głowy, ręce, nogi, głowy, ręce. Te skręcane mutrami golemy stoją na szeroko rozstawionych nogach z rękami wyciągniętymi wzdłuż tułowia, z ledwo ukształtowanymi korpusami, z zaciętymi żelaznymi twarzami. Ustawiają się jedne za drugimi lub obok siebie, patrzą w pustą przestrzeń, krzyczą. Ludzie z żelaza to twory zdegenerowane przez cywilizację i przemysł.
Jak zgromadzenie świadków tragedii naszej ery żelaznej stanęli na kamiennym garbie Gór Izerskich, w części Karkonoszy całkowicie niemal zniszczonych wyziewami przemysłowego trójkąta polsko-niemiecko-czeskiego, pozbawionych drzew i wszelkiej roślinności. Świadków wielkiej katastrofy ekologicznej w środku Europy, ustawionych na rumowisku kamieni.