W poszukiwaniu wielkanocnego zająca...
Wczesnym rankiem nasza pani powiedziała, że w przedszkolnym ogrodzie kicał sobie zając. Ubraliśmy się szybko i faktycznie już w przedszkolnym holu były dziwne ślady. Szliśmy więc ich tropem. I tak minęliśmy: hol, drzwi na ogród, schody i alejki między drzewami, aż .... jest trafiliśmy na wielkiego zająca wiszącego na drzewie, który w swojej torbie miał dla nas smakołyki. Miłe są takie niespodzianki:)