"Promyczki" na tropie dinozaurów - Przedszkole "Słoneczko" w Radomiu
W dniach 23-26.02 w naszym Przedszkolu gościliśmy niezwykłą postać, był to Troodon - dinozaur gadziomiedniczny z grupy teropodów. Podczas zajęć udało nam się dowiedzieć, że jego nazwa oznacza "raniący ząb", co wzbudziło nasz respekt do tego zwierzęcia. Gad ten żył na terenach Ameryki Północnej około 75 milionów lat temu. Dzięki dobrze rozwiniętemu zmysłowi wzroku polował głównie w nocy, a jego niewielka masa ciała (50 kg) i umiejętność poruszania się na dwóch długich kończynach sprawiały, że był bardzo zwinny i szybki. Giętki nadgarstek oraz kciuk, którym poruszał niezależnie w stosunku do dwóch pozostałych palców umożliwiały mu mocne chwytanie ofiary. Ciekawostką jest fakt, że został uznany za jednego z inteligentniejszych dinozaurów.
W czasie tego tygodnia poznaliśmy nie tylko Troodona, ale dowiedzieliśmy się skąd w ogóle na Ziemi wzięły się dinozaury - pojawiły się w wyniku ewolucji archozauromorfów żyjących bezpośrednio przed interesującymi nas zwierzętami.
Wiemy, że były to gady, które dzieliły się na wiele „rodzin”. Jedne z nich poruszały się na czterech, a niektóre na dwóch kończynach, że jedne żywiły się wyłącznie roślinami, a inne mięsem. Były też takie, które nazywamy wszystkożernymi, czyli były i roślino- i mięsożerne, podobnie jak my- ludzie.
Próbowaliśmy odpowiedzieć na pytanie, dlaczego dinozaury wyginęły? Niestety naukowcy nie podają jednej przyczyny- może była to epidemia, wzmożone wybuchy wulkanów, które wytworzyły efekt cieplarniany. Powodem mogły być także ruchy skorupy ziemskiej- przecież dawno, dawno temu Ziemia była jednym kontynentem, który zaczął się on dzielić, zaczęły pojawiać się morza, a warunki życia na naszej planecie zmieniły się na tyle, że dinozaury nie były w stanie się do nich przystosować.
Obejrzeliśmy także prezentację multimedialną przedstawiającą różne gatunki dinozaurów- m. in. Brachiozaura, Diplodoka, Triceratopsa, Stegozaura, Parazaurolofa, Tyranozaura, Gigantozaura, czy Spinozaura. Niektóre udało nam nawet się usłyszeć, odtwarzając dźwięki, jakie wydawały komunikując się ze sobą. Dzięki uzyskanym wiadomościom wiemy, który dinozaur uchodził za największego, który za najgroźniejszego i że jaja, które składały różniły się wielkością. Dowiedzieliśmy się, gdzie żyły, jak się porozumiewały, poznaliśmy ich cechy charakterystyczne.
Doskonałym połączeniem nauki z zabawą były zajęcia archeologiczne. Dzięki nim dowiedzieliśmy się kim jest archeolog, czym się zajmuje, a nawet mogliśmy poczuć się jak prawdziwi paleontolodzy na tropie "strasznych jaszczurów”.
Podczas tych zajęć zadaniem dzieci było odkopanie z piasku miniaturek dinozaurów, skamielin (wykonanych z modeliny) i ich "szczątków" ( wykonanych z małych klocków), a następnie przy pomocy pędzli Promyczki starannie oczyszczały z piasku znalezione skarby. Kolejnym etapem było złożenie przez przedszkolaki szkieletu Troodona z wynalezionych wcześniej "szczątków”. Muszę przyznać, że mali archeolodzy świetnie poradzili sobie z tym zadaniem, a ich radość była niedopisania.
Świetną zabawą była „wędrówka po śladach”, polegająca na próbie przejścia po rozmieszczonych po całej sali odciskach różnych dinozaurów. W jednym miejscu były one duże i umieszczone blisko siebie, inne malutkie i wymagały chodzenia na palcach. W niektórych miejscach trzeba było poruszać się na czworaka, by móc dość do miejsca- niespodzianki.
Po pokonaniu ścieżki przez wszystkich uczestników tejże niezwykłej wyprawy, pokusiliśmy się o dopasowanie pozostawionych odcisków do ich właścicieli. Nie było to łatwe zadanie, ale dzięki obrazkom i książkom poradziliśmy sobie. Okazało się, że nawet Trodoon spacerował nocą po naszej sali gimnastycznej.
Tego dnia też każdy mógł wykonać własnego dinozaura z plasteliny. Na początku dzieci narysowały sylwety- szkice wymyślonych gadów, nadały im imiona, a później zaczęły realizować swój projekt.
Przygotowując się do zajęć natknęłam się wiersz Beaty Gawrońskiej „Mały dinozaur”. Ponieważ moje Promyczki uwielbiają wiersze i piosenki, w których wykorzystujemy ruch, zobrazowaliśmy go sobie ruchami rąk. Już przy drugim powtórzeniu dzieci recytowały same:
„Leży jajko duże
w jeszcze większej dziurze
nagle z tyłu – puk, puk, puk
i jest ogon – stuk, stuk, stuk
potem z przodu coś się rusza
głowa z szyją się wynurza
jeszcze łapy z przodu, tyłu
i grzebień na górze.
I tak oto mały
dinozaur jest cały”
W czwartek na naszego Troodona czekała ogromna niespodzianka. Z okazji Dnia Dinozaura postanowiliśmy naszemu gościowi urządzić urodziny. Wszyscy uczestnicy otrzymali szablony masek- dinozaurów, które ozdabiali według własnego uznania. Każdy przywdział też urodzinową czapeczkę. Nie obyło się bez balonów, serpentyn i baniek mydlanych. Odśpiewaliśmy tradycyjne „Sto lat” i zatańczyliśmy „Makarenkę”- taniec, którego uczyliśmy się na tegoroczny Bal Karnawałowy.
Poza licznymi tańcami nadszedł czas na gry. Jedna z nich „Złap ogon dinozaura”- została stworzona na podstawie znanego wszystkim „berka". Zasady zostały odwrócone, ponieważ dziecko z przyczepionym ogonem musiało uciekać przed pozostałymi, by emblemat nie został mu zabrany. Przedszkolakom ta zabawa wyjątkowo się spodobała i za nic nie chciały jej skończyć.
Było także „Usypianie jaja”- piłeczki na chuście animacyjnej. Ten, komu „jajko” spadło, miał do wykonania jakieś zadanie. Dużo pozytywnych emocji wywołała też zabawa „Który dinozaur zniknął”- wszyscy uczestnicy tej konkurencji zamykali oczy, a dotknięte w ramię dziecko chowało się pod chustą. Na umówiony znak wszyscy puszczali materiał i próbowali odgadnąć, kto się schował.
Chyba każdy zna zabawę „Raz, dwa, trzy Baba Jaga patrzy” ja postanowiłam ją troszeczkę zmodyfikować i nazwałam „Raz, dwa, trzy dinozaur patrzy”. Rzecz jasna jedna osoba była dinozaurem, a pozostali biegali po sali do momentu, aż nie usłyszeli hasła. Wtedy każdy musiał stać nieruchomo do chwili, kiedy komenda nie została odwołana. Zadaniem gada było natomiast eliminowanie poruszających się dzieci. Było przy tym mnóstwo śmiechu i dogrywek.
Punktem kulminacyjnym dla wszystkich uczestników urodzin Troodona stał się słodki owocowo- czekoladowy poczęstunek. Gorąca czekolada w fondue kusiła nie tylko małych gości ;) Na deser natomiast były przepyszne ciepłe lody z bitej śmietany.
Przyjęcie urodzinowe nie mogło odbyć się bez sesji fotograficznej, która upamiętniła ten wspaniały dzień.
W piątek rano pożegnaliśmy naszego Troodona. Podarowaliśmy mu rysunki z wymyślonymi przez Przedszkolaki dinozaurami oraz poprosiliśmy go, aby w przyszłym roku znów nas odwiedził, a wtedy przygotujemy dla niego jeszcze więcej atrakcji.