Przedszkole Miejskie nr 48 w Łodzi, grupa nr 2
Czarne, duże, ciężkie z ogromną liczbą klawiszy... Pani przyniosła postawiła i się patrzy. Kacper próbował zgadywać, ale coś nie wyszło. Co to jest? Niech nam Pani powie, już nie wytrzymam! Co? Maszyna do pisania? Ale jak to?
Gdzie wyświetlacz, gdzie mysz? Papier się tu wkłada? A co z drukarką? No i kabli nie ma....
Pyk, pyk, klap, pyk, pyk, pyk. Jaki stukot rytmiczny! O rety! I od razu widać co się pisze. Brzdęk! Gdzie ten dzwonek? ojejku...
Wymyślamy, kombinujemy, a ile śmiechu przy tym mamy!
Każdy dostał swoje zdanie, zrobił ilustrację i następnego dnia Pani przyniosła!
Arcydzieło! Niebieskie! Błyszczące! A jakie zabawne! Jak wspaniale, udało się nam stworzyć coś całą grupą! Brawo My! Pani mówi, że pęka z dumy? Biegnę po taśmę bo przecież jak pęknie to kto mi zrobi uśmiechniętą kanapkę? Ale Pani się śmieje, mówi jak zdolni jesteśmy i pyta czy nam też się nasze dzieło podoba. Podoba! I to jak! Dziś ja pierwszy wypożyczam ją do domu, mam tylko nadzieję, że Mama nie pęknie :D