Pilny list do Świętego Mikołaja

Mieczysław Maliński   
Wrzesień 2001

Fragment opowiadania: Zbliżały się święta. Święty Mikołaj siedział i czytał listy, które mu dzieci przysyłały. Starego biskupa, przez wszystkich w niebie kochanego, otoczyły aniołki. Otwierały mu listy i porządkowały. Czasem święty staruszek nie mógł sobie poradzić z kulasami nabazg... więcej
Pobierz plik

Ten plik można pobrać za pomocą SMS (1.23 PLN brutto) lub wpisując kod do pobierania.

Jak pobierać?
Informacje o pliku
Typ pliku: pdf
Wielkość pliku: 509.5 kb
Stron: 2
Id: 142

Fragment opowiadania:
Zbliżały się święta. Święty Mikołaj siedział i czytał listy, które mu dzieci przysyłały. Starego biskupa, przez wszystkich w niebie kochanego, otoczyły aniołki. Otwierały mu listy i porządkowały. Czasem święty staruszek nie mógł sobie poradzić z kulasami nabazgranymi przez jakiegoś dzieciaka, który dopiero zaczynał poznawać ciężką i trudną sztukę pisania. Wtedy aniołki brały na jego prośbę taki list w swoje delikatne ręce i odczytywały go świętemu na głos.
-  Co on tam napisał? - zapytywał z troską święty. - Weź to i popatrz, bo nie mogę odczytać tych bazgrołów.
Aniołek wziął kolejny list i odczytywał niezgrabnie napisane literki.
- "Proszę Cię, święty Mikołaju, żebyś mi przyniósł kolej".
- Aha, kolej. A dalej co?
- "Taki pociąg, żebym się zmieścił w nim i ja, i mój piesek Ciapek i mój kocik Łapek".
- Ho, ho, ho. I co jeszcze.
Aniołek czytał dalej:
 - "Żeby były długie szyny. Bo chcę objechać swoim pociągiem dookoła świat" (...).
Następny list był łatwy, bo wykaligrafowany bardzo wyraźnie. Święty Mikołaj czytał sobie sam:
- "Jeszcze nigdy nie miałem misia pandy, a mój miś już się zestarzał, jedno ucho ma naderwane, a właściwie dwa, i już ma tylko jedno oko, bo drugie gdzieś się zgubiło. A mnie się najlepiej zasypia z misiem".
Ale następny list był znowu trudny do odczytania. Święty Mikołaj podał aniołkowi pomarszczoną kartkę papieru.
- Może list wpadł do wody.
- Albo był pisany podczas deszczu - powiedział drugi anioł, zaglądając pierwszemu aniołkowi przez ramię.
- Czytaj, czytaj. Szkoda czasu. Tyle jeszcze listów do odczytania - powiedział święty Mikołaj niecierpliwie, wskazując na ledwie napoczęty kosz z listami. - A wciąż nowe przychodzą.
- "Święty Mikołaju"- zaczął anioł powoli sylabizując.
- To już wiemy, dalej, dalej - poganiał go niecierpliwie święty Mikołaj.
- "Nie proszę Cię o żadne zabawki"…
- Czy to jeden z takich, który ma dobry apetyt?
- … "ani nie proszę Cię o żadne łakocie"…
- Co on tam wymyślił?
- "Proszę cię tylko o jedno".
- No co tam?
- "Uzdrów mi mamę".
Zrobiło się cicho w tym rozświergotanym towarzystwie. Zamilkł i anioł odczytujący list, zaskoczony sam tym, co przeczytał (...).