Pieseczek i Kulka- czyli bajka o tym, że każdy ma prawo do opieki

Lidia Pieniążek  
Wrzesień 2001

Fragment opowiadania: Dawno, dawno temu, daleko, daleko stąd, na skraju pięknego, zielonego lasu, nad rzeczką mieszkała sobie psia rodzina. Był tam Tata Pies, Mama Psinka i ich synek Pieseczek. Pieseczek nie miał co prawda ani braciszka, ani siostrzyczki, ale nie nudziło mu się wcale, bo miał swoic... więcej
Pobierz plik

Ten plik można pobrać za pomocą SMS (1.23 PLN brutto) lub wpisując kod do pobierania.

Jak pobierać?
Informacje o pliku
Typ pliku: pdf
Wielkość pliku: 209.26 kb
Stron: 2
Id: 157

Zobacz również

bajka
opowiadanie
rozwój społeczny
prawa dziecka

Fragment opowiadania:
Dawno, dawno temu, daleko, daleko stąd, na skraju pięknego, zielonego lasu, nad rzeczką mieszkała sobie psia rodzina. Był tam Tata Pies, Mama Psinka i ich synek Pieseczek. Pieseczek nie miał co prawda ani braciszka, ani siostrzyczki, ale nie nudziło mu się wcale, bo miał swoich przyjaciół: Misia, Wiewiórkę i Jeża. Choć znali się od niedawna, bardzo lubili spędzać razem czas: bawili się w chowanego, w berka, w podchody, a czasami po prostu rozmawiali i było to bardzo przyjemne zajęcie.
Pewnego dnia Pieseczek szedł raźno na spotkanie ze swymi przyjaciółmi rozmyślając o tym, w co dziś będzie się z nimi bawił. Był już na samym skraju lasu, przy największym krzewie dzikiego bzu, kiedy nagle usłyszał coś dziwnego. Nie bardzo mógł się zdecydować, czy był to płacz, czy może pisk, a może coś jeszcze innego? Musiał to sprawdzić. Podszedł zatem ostrożnie do krzewu, oczywiście węsząc pracowicie, bo jak wszyscy wiemy, psi węch jest niezwykle czuły na różne zapachy. Starał się bardzo rozpoznać  przy pomocy swojego mokrego czarnego noska właściciela owego dziwnego głosu, ale nic z tego nie wyszło. Zapach był mu zupełnie obcy! I wtedy, gdy był już bardzo blisko krzewu, znów usłyszał ów głos, ale teraz już wyraźnie:
- Miauuuuuuu…
- Co to może być? - pomyślał i bardzo ostrożnie podszedł bliżej. I wtedy zobaczył maleńką, puchatą, szarą kulkę ze sterczącymi uszkami i znów usłyszał:
- Miauuuuuuuu…
Pieseczek dobrze wiedział, że nie wolno mu rozmawiać z nieznajomymi, bo to może być niebezpieczne, jednak gdy zobaczył, jak malusieńka kulka trzęsie się cała i spogląda na niego żałośnie, pomyślał: „Ta kulka chyba mnie nie skrzywdzi”. Zdobył się  więc na  odwagę i powiedział:
- Cześć, jestem Pieseczek, a ty kim jesteś?
Kulka spojrzała na niego ze smutkiem i zapiszczała:
- Nie wiem, zimno mi, boję się, chcę do mamyyyyyyy! Miauuuuuuu…
- A gdzie jest twoja mama?
- Nie wiem, poszła i nie wróciła i nie wiem, co teraz będzie, miauuuuuuu…
Pieseczek długo się nie namyślał, a właściwie, nie myślał wcale. Wiedział tylko, ze musi coś zrobić, musi pomóc maleńkiej puchatej kulce (...).