Krzysztof

Mieczysław Maliński   
Wrzesień 2001

Fragment opowiadania: Dawno temu żył chłopiec nazwiskiem Reprobus. Był niepospolicie silny i tylko siłę cenił i uznawał. Postanowił sobie, że będzie służył temu, kto jest najpotężniejszy. Po namyśle zdecydował się oddać swoją siłę na służbę królowi, bo uznał, że on jest tego najbardziej godn... więcej
Pobierz plik

Ten plik można pobrać za pomocą SMS (2.46 PLN brutto) lub wpisując kod do pobierania.

Jak pobierać?
Informacje o pliku
Typ pliku: pdf
Wielkość pliku: 194.13 kb
Stron: 4
Id: 1495

Zobacz również

bajka
opowiadanie

Fragment opowiadania:
Dawno temu żył chłopiec nazwiskiem Reprobus. Był niepospolicie silny i tylko siłę cenił i uznawał. Postanowił sobie, że będzie służył temu, kto jest najpotężniejszy. Po namyśle zdecydował się oddać swoją siłę na służbę królowi, bo uznał, że on jest tego najbardziej godny. Zaciągnął się do wojska.
Przełożeni bardzo szybko docenili jego uzdolnienia. Został gruntownie przeszkolony i wcielono go do królewskiej gwardii. W krótkim czasie Reprobus doznał jeszcze większego wyróżnienia: król przydzielił go do swojej bezpośredniej ochrony osobistej. Spełniło się jego marzenie. Był blisko tego, kogo uważał za największego na ziemi. Król był potężnym monarchą. Bali się go jego podwładni, ale przede wszystkim bali się go wrogowie. Reprobus czuł się tak, jakby sam osobiście uczestniczył we wszechwładzy królewskiej. Był zawsze na rozkazy. Wypełniał sumiennie polecenia. Król ufał mu. Bez niego nie ruszał się ani na krok. I tak płynęły lata. Reprobus żył wpatrzony w króla jako w swego absolutnego pana. Oddał mu się całym sercem. Chciał mu służyć do końca swoich dni.
Aż razu pewnego, gdy szedł w ciemną noc tuż obok niego, spostrzegł nagle, jak król drgnął i przystanął. Spytał go:
- Co się stało?
Wtedy zobaczył, że król drży ze strachu.
- Co się stało? – powtórzył.
Król, jeszcze wciąż wstrząśnięty, odpowiedział:
- Widziałeś?
- Co miałem widzieć?
- To czarne stworzenie, które przebiegło nam drogę.
- Tak.
- Mnie się zdawało, jakby to był sam szatan.
- No, a gdyby nawet sam szatan, to co – pytał króla. – Panie, czy ty boisz się szatana?
- Każdy człowiek się boi – odpowiedział król.
- A ja myślałem, że ty się niczego nie boisz.
Ruszyli w dalszą drogę. Na pozór zdawało się, że nic nie zaszło, ale naprawdę coś się w życiu Reprobusa złamało. Wszystko, co w jego życiu było wspaniałe, straciło swoją barwę. To, czym żył – straciło swój sens: „Zawsze chciałem służyć temu, kto jest najpotężniejszy. Zdawało mi się, że takim jest mój król, a tymczasem okazało się, że on się boi szatana”.
Pytał ludzi o szatana. Pytał, jak można szatanowi służyć. Pytał wielu. Napotykał wciąż tę samą odpowiedź: ten służy szatanowi, kto źle postępuje. Początkowo nie był w stanie tego pojąć, ale im bardziej źle postępował, tym lepiej to rozumiał. A postępował coraz gorzej: rozpił się, wszczynał awantury, przeklinał, bił ludzi. Wobec przełożonych zachowywał się zuchwale. Wreszcie został upomniany przez króla:
- Co się z tobą dzieje? Dlaczego tak się zmieniłeś?
Odpowiedział mu:
- Gdy myślałem, że ty jesteś najpotężniejszy, wtedy ci służyłem. Teraz, gdy się przekonałem, że boisz się szatana, chcę służyć szatanowi (...).