Zobacz zawartość numeru 7-8/2019 z materiałami na różne okazje… zobacz
Akademia Edukacji posiada AKREDYTACJĘ Małopolskiego Kuratora Oświaty

Gwardia przyboczna

Mieczysław Maliński   
Wrzesień 2001

Fragment opowiadania: Aniolątko posłyszało anielskie śpiewy. Wspięło się na paluszki i dostrzegło otwartą bramę Piotrową i rzesze aniołów, które przyleciały, aby pożegnać Świętego Mikołaja idącego na ziemię. Ale tuż zaraz wybuchnął wrzask, piski, okrzyki, gwizdy, które przygł... więcej
Pobierz plik

Ten plik można pobrać za pomocą SMS (2.46 PLN brutto) lub wpisując kod do pobierania.

Jak pobierać?
Informacje o pliku
Typ pliku: pdf
Wielkość pliku: 720.74 kb
Stron: 8
Id: 251

Fragment opowiadania:
Aniolątko posłyszało anielskie śpiewy. Wspięło się na paluszki i dostrzegło otwartą bramę Piotrową i rzesze aniołów, które przyleciały, aby pożegnać Świętego Mikołaja idącego na ziemię.
Ale tuż zaraz wybuchnął wrzask, piski, okrzyki, gwizdy, które przygłuszyły anielskie śpiewania. Aniolątko zwróciło główkę w stronę, skąd dochodził ten hałas. Zobaczyło bramę wiodącą do piekła i rzesze diabłów, które wyległy, żeby przypatrzeć się orszakowi Świętego Mikołaja. Do orszaku Świętego dołączyła mała grupa diabłów pod wodzą starego diabliska.
Aniolątko przerażone patrzyło na tę kotłującą się rzeszę diabelską i przypomniało sobie ohydne kazamaty piekielne, przez które prowadził je nie tak dawno jego diabelski przyjaciel. Ziały mrozem. Były ciemne, brudne, cuchnące, pełne jakichś starych łachów, w których kotłowały się, szarpały, biły, wrzeszczały bandy diabłów.
Zrobiło mu się niedobrze, kręciło się mu w głowie. Spostrzegł to Święty Mikołąj, że coś się źle dzieje z aniolątkiem, które miało mu towarzyszyć w jego wyprawie na ziemię. Podszedł do niego, uchwycił je za rękę i powiedział:
- Ale, ale. Popatrz na mnie. Bo coś mi się wydaje, że jesteś jakoś niewyraźny. Czy ty się przypadkowo w tym piekle nie przeziębiłeś? No, popatrz mi w oczy.
- To w piekle można się przeziębić? - spytał jakiś aniołek ze zdziwieniem w oczach.
- Bo tam nie ma miłości - odpowiedział Święty. - Bo tam jest tyle nienawiści, złości, że ze strachu się serce może skurczyć. No popatrz mi w oczy - Święty zwrócił się po raz drugi do aniolątka.
Aniołek popatrzył z ufnością na Świętego. Najpierw było wszystko dobrze, ale tuż zaraz zaczęły się dziać dziwne rzeczy. Twarz Świętego przybliżyła się, zogromniała, a potem zaczęła się oddalać, oddalać, aż zupełnie zniknęła i aniołek runął w najbliższy obłoczek całkiem zemdlony.
Aniołki zgromadzone wokół świętego Mikołaja patrzyły jak oniemiałe na to, co się stało. Diabły, stojące przy starym diablisku, zarechotały. Niektóre zaczęły wołać:
- A dobrze mu tak! Dobrze mu tak! Jaka ciapa! Jaki słabeusz! Jaki mięczak!
Święty, widząc co się stało z aniolątkiem, poderwał aniołki poleceniem:
- Weźcie go prędziutko do nieba z powrotem, żeby tam przyszedł do siebie. On w tym stanie nie może iść z nami na ziemię. Chyba potem. Zobaczymy - mówił Święty z troską w głosie. - Niech się tam nim zaopiekują (...).